Lustereczko...
Dzisiaj znowu moja pociecha wściekała się z jakiegoś powodu… ojej… nawet nie pamiętam z jakiego…, ale pamiętam rozgoryczony płacz dwulatka.
„Na zagadanie…”
Często ludzie mówią – „to wręcz niemożliwe jakie to dziecko jest pogodne”, „to niesamowite, że tyle godzin wasze dziecko nie marudziło za bardzo”...
Nie ma dziecka...
Dziś po południu zaprosiła nas sąsiadka. Na kawę. Przychodzimy o 16 wraz z naszym dwuletnim synkiem. Kawa i ciasteczka już przygotowane na stole, gospodyni zaprasza szerokim gestem. Sadowimy się na krzesłach. Kubuś wdrapuje się na moje kolana. W tym samym czasie sąsiadka przełącza program w telewizorze na jakiś kanał z bajkami. „Będzie spokój” - mówi.
Ona nie chce!
Siedzę na kanapie i przyglądam się Klarze. Dziewczynka z przejęciem próbuje ułożyć wieżę z klocków, które niedawno dostała w prezencie. Język na wierzchu, błysk w oczach, wirtuozja malucha. Klara nie zwraca zupełnie uwagi na resztę rodziny zajętej świąteczną konwersacją przy przysłowiowym kielichu. W pewnym momencie z grupy dorosłych odrywa się jeden z wujów i zmierza ku małej dziewczynce.





Please wait...


